LU is focused guiding for seeing there is no real, inherent 'self' - what do you understand by this?
personal construct of memories, believes, thoughts, hopes, feelings, sensations, ideas connected to a particular family or experiences
What are you looking for at LU?
to see how it is again and again from moment to moment but in a way "constantly"
there is a feeling, it seems even to be seen already with a funny thought who is looking for seeing? who is asking? who is answering this question ???
What do you expect from a guided conversation? there is a feeling that it's already seen but with one eye, in a way there is still a vale, so guided conversation can help to look with both eyes
pointing to specific questions will help to see, last night I had a dream: saw just "my" face in front of "me" seeing: LOOK! LOOK! LOOK! so I'm back ...
What is your experience in terms of spiritual practices, seeking and inquiry?
some Buddhism, some shamanism
On a scale from 1 to 10, how willing are you to question any currently held beliefs about 'self?
10
life
Re: life
Cześć Kasia,
Witaj na Liberation Unleashed.
Na imię mi Magda i z przyjemnością będę Ci towarzyszyć.
Na początek kilka formalności.
Proszę potwierdź, że przeczytałaś i akceptujesz poniższe informacje:
1) Wyłączenia odpowiedzialności LU http://www.liberationunleashed.com/register/disclaimer
2) Regulamin LU http://www.liberationunleashed.com/register/terms/
3) Czym LU nie jest https://www.liberationunleashed.com/about/faq/#faq-1041
Przypomnij sobie również, jak korzystać z funkcji Quote, która przyda się nam w rozmowie: viewtopic.php?t=660
W pierwszym poście piszesz
Witaj na Liberation Unleashed.
Na imię mi Magda i z przyjemnością będę Ci towarzyszyć.
Na początek kilka formalności.
Proszę potwierdź, że przeczytałaś i akceptujesz poniższe informacje:
1) Wyłączenia odpowiedzialności LU http://www.liberationunleashed.com/register/disclaimer
2) Regulamin LU http://www.liberationunleashed.com/register/terms/
3) Czym LU nie jest https://www.liberationunleashed.com/about/faq/#faq-1041
Przypomnij sobie również, jak korzystać z funkcji Quote, która przyda się nam w rozmowie: viewtopic.php?t=660
W pierwszym poście piszesz
Powiedz coś więcej: jak to jest widzieć „jednym okiem”?there is a feeling that it's already seen but with one eye
Warmly,
Magdalena
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nothing can be known. Everything is to be questioned.
https://youtu.be/_XyaaGZuWfY?si=bvkF-MNoeWBUUFe3
;-)
Magdalena
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nothing can be known. Everything is to be questioned.
https://youtu.be/_XyaaGZuWfY?si=bvkF-MNoeWBUUFe3
;-)
Re: life
Cześć Magda!
dziękuję
widzieć jednym okiem to tak , że widzisz ale nie przez cały czas, że to przebłyski ...
oraz coś nowego, takie poczucie od niedawna: tak jakbym widziała, może bardziej wiedziała, czuła sama nie wiem ...
miałam kiedyś takie doświadczenie po rozmowach z Vivien: siedziałam w kuchni, jadłam czereśnie i nagle zniknęłam i zaczęłam się głośno śmiać jako nie ja zupełnie, śmiech po prostu: jaki obserwator? jaka ja? po prostu czereśnie się jadły, słońce odbijało się od wszystkiego wokół, ja stałam się całością ze wszystkim wokół, zniknęłam, wszystko działo się absolutnie bezwysiłkowo i wszystko lśniło i było takie zabawne jak można tego nie widzieć?? to mi gdzieś towarzyszy, teraz to wspomnienie, opowieść ale było bardzo bardzo żywe niesamowicie proste i piękne
dziękuję
widzieć jednym okiem to tak , że widzisz ale nie przez cały czas, że to przebłyski ...
oraz coś nowego, takie poczucie od niedawna: tak jakbym widziała, może bardziej wiedziała, czuła sama nie wiem ...
miałam kiedyś takie doświadczenie po rozmowach z Vivien: siedziałam w kuchni, jadłam czereśnie i nagle zniknęłam i zaczęłam się głośno śmiać jako nie ja zupełnie, śmiech po prostu: jaki obserwator? jaka ja? po prostu czereśnie się jadły, słońce odbijało się od wszystkiego wokół, ja stałam się całością ze wszystkim wokół, zniknęłam, wszystko działo się absolutnie bezwysiłkowo i wszystko lśniło i było takie zabawne jak można tego nie widzieć?? to mi gdzieś towarzyszy, teraz to wspomnienie, opowieść ale było bardzo bardzo żywe niesamowicie proste i piękne
Re: life
Fajne doświadczenie – taki moment rozpoznania, prawda? Dużo ludzi reaguje na to śmiechem, bo to jest naprawdę mocno zabawne. ;)po prostu czereśnie się jadły, słońce odbijało się od wszystkiego wokół, ja stałam się całością ze wszystkim wokół, zniknęłam, wszystko działo się absolutnie bezwysiłkowo i wszystko lśniło i było takie zabawne jak można tego nie widzieć??
Ale pomyśl: czy dałoby się normalnie funkcjonować, gdyby człowiek cały czas się śmiał i wszystko wokół non-stop lśniło? Wiem, niektórzy twierdzą, że tak właśnie mają – tylko, czy można być pewnym, że tak jest naprawdę? Nie masz możliwości, żeby to sprawdzić – na „dowód” są tylko ich słowa.
Nawet jeżeli ktoś gdzieś rzeczywiście w ten sposób doświadcza całodobowo, czy to oznacza, że każdy, absolutnie każdy, ma doświadczać w taki sam sposób?
Ale to doświadczenie było i minęło, i już w dokładnie taki sam sposób nie wróci.to mi gdzieś towarzyszy, teraz to wspomnienie, opowieść ale było bardzo bardzo żywe niesamowicie proste i piękne\
Sama piszesz - jest już tylko wspomnieniem – myślą – częścią historii.
A może liczysz na to, że jeżeli będziesz do niego często wracać mentalnie, to ono powróci?
Naprawdę myślisz, że można widzieć NON-STOP?widzieć jednym okiem to tak , że widzisz ale nie przez cały czas, że to przebłyski ...
Popatrz - czy coś tak naprawdę uległo zmianie?oraz coś nowego, takie poczucie od niedawna: tak jakbym widziała, może bardziej wiedziała, czuła sama nie wiem ...
Kiedy jesz posiłek czy pijesz kawę, to czy naprawdę jest gdzieś tam jakaś osoba – ktoś, kto wykonuje czynność jedzenia czy picia?
Albo kiedy chodzisz – czy jest tam ktoś, kto zawiaduje podnoszeniem jednej nogi, a potem drugiej?
Kiedy pracujesz – ktoś dyktuje, które klawisze na klawiaturze nacisnąć?
Czy jest w tym wszystkim „wysiłek”?
Czy jest jakaś wyraźna granica między „tobą” a „nie-tobą”?
Przyjrzyj się – poobserwuj to przez cały dzień, przy różnych czynnościach – po prostu patrz uważnie, jak to tam naprawdę jest. Napisz mi potem, co zauważyłaś.
Miłego dnia.
Warmly,
Magdalena
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nothing can be known. Everything is to be questioned.
https://youtu.be/_XyaaGZuWfY?si=bvkF-MNoeWBUUFe3
;-)
Magdalena
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nothing can be known. Everything is to be questioned.
https://youtu.be/_XyaaGZuWfY?si=bvkF-MNoeWBUUFe3
;-)
Re: life
dzień dobry Magda,
ale z drugiej strony, jakby wewnętrznie nie ma
nie ma w środku mnie (o rety w jakim środku ??? w jakiej mnie??? nie wiem nawet jakich słów użyć???) - gdy patrzę (kto patrzy?) to nie ma, no ale widzisz - w tamtym doświadczeniu nie było żadnego wewnątrz, zewnątrz, osoby, kogoś w środku, nikt nie patrzył bo niby kto? było tylko patrzenie a tu się idzie, się patrzy i się nie widzi!!!
kręcę się w kółko w słowach
dziękuję za cierpliwość :)
k
nie, ale faktycznie zostawiło taki ślad, że stało się jakby obrazem tego jak ma wyglądać rozpoznanie, och cóż za ironia! przywiązałam się do tego wyobrażenia, do tego doświadczenia uznając je za TEN właściwy stan rozpoznania!A może liczysz na to, że jeżeli będziesz do niego często wracać mentalnie, to ono powróci?
na to wyglada że tak! och tak! że to stan ulegający zmianie co prawda ale jednak w pewnym aspekcie niezmienny, czyli taki one way ticket, że to jakość która nie znika, zmienia się ale nie znika, nie można znowu nie widzieć ... o rety! przecież to wyobrażenia, myśli, założenia które wcale nie muszą być prawdziwe! a jednak nawet w LU czytałam że what was seen can't be unseen anymore ...Naprawdę myślisz, że można widzieć NON-STOP?
i tak i nie, paradoksalnie, z jednej strony rzeczywiście nie ma nikogo kto kroi chleb, śmieje się, spaceruje z psem a z drugiej strony jest to jednak inny rodzaj nieistnienia granicy niż w doświadczeniu w kuchni ... nie jest tym samym i nie chodzi o lśnienie wszystkiego wokół tylko właśnie wyraźne stanie się chwilą obecną bezosobową, bez najmniejszego śladu osoby absolutnie, stanie się tym stanem bez-granicy jest odnośnikiem, referencjąCzy jest jakaś wyraźna granica między „tobą” a „nie-tobą”?
osoba. czyli ciało i cały konstrukt myślowo-emocjonalno-wspomnieniowy? jakiś rodzaj umowy i założeń? stworzony do "normalnego funkcjonowania" w rzeczywistości? no tak, jestKiedy jesz posiłek czy pijesz kawę, to czy naprawdę jest gdzieś tam jakaś osoba – ktoś, kto wykonuje czynność jedzenia czy picia?
ale z drugiej strony, jakby wewnętrznie nie ma
nie ma w środku mnie (o rety w jakim środku ??? w jakiej mnie??? nie wiem nawet jakich słów użyć???) - gdy patrzę (kto patrzy?) to nie ma, no ale widzisz - w tamtym doświadczeniu nie było żadnego wewnątrz, zewnątrz, osoby, kogoś w środku, nikt nie patrzył bo niby kto? było tylko patrzenie a tu się idzie, się patrzy i się nie widzi!!!
kręcę się w kółko w słowach
dziękuję za cierpliwość :)
k
Re: life
Cześć Kasia,
No ale jednocześnie, jak się już zobaczy, to się nie da odzobaczyć. W sensie, czy możesz zapomnieć ten moment rozpoznania? Sama mówisz, że nie.
To tak, jakbyś otworzyła lodówkę i zobaczyła, że nie ma mleka. Spojrzysz raz i widzisz, prawda? Nie da się tego odzobaczyć (moment „czereśnie”).
Ale nie musisz cały czas siedzieć przed otwartą lodówką, żeby wiedzieć na pewno, że nie ma tam mleka (fantazja o powrocie do momentu „czereśnie”).
Można za to zapomnieć, że mleka nie ma – pomyśleć, że może jednak gdzieś tam stało. Ale jak się otworzy tą lodówkę, żeby sprawdzić, to wszystko staje się jasne. Zero związku z momentem „czereśnie”.
Ma to sens?
Znasz jakiś permanentny stan??
Przyjrzyj się – jaka to tam jest historia o tym, że „się nie widzi”?
Co się dzieje w tej historii – konkretnie poproszę.
Bez filozofowania i bez płakania za momentem „czereśnie” bo on nie sprawdzi się jako punkt odniesienia.
No właśnie – fajnie, że to widzisz. ;)przywiązałam się do tego wyobrażenia, do tego doświadczenia uznając je za TEN właściwy stan rozpoznania!
Bo jedno wcale nie przeczy drugiemu. Jeżeli sobie wdrukujesz, że „widzieć” oznacza nie kończący się „moment czereśnie” – no to nie, tak raczej nie będzie.nie można znowu nie widzieć ... o rety! przecież to wyobrażenia, myśli, założenia które wcale nie muszą być prawdziwe! a jednak nawet w LU czytałam że what was seen can't be unseen anymore ...
No ale jednocześnie, jak się już zobaczy, to się nie da odzobaczyć. W sensie, czy możesz zapomnieć ten moment rozpoznania? Sama mówisz, że nie.
To tak, jakbyś otworzyła lodówkę i zobaczyła, że nie ma mleka. Spojrzysz raz i widzisz, prawda? Nie da się tego odzobaczyć (moment „czereśnie”).
Ale nie musisz cały czas siedzieć przed otwartą lodówką, żeby wiedzieć na pewno, że nie ma tam mleka (fantazja o powrocie do momentu „czereśnie”).
Można za to zapomnieć, że mleka nie ma – pomyśleć, że może jednak gdzieś tam stało. Ale jak się otworzy tą lodówkę, żeby sprawdzić, to wszystko staje się jasne. Zero związku z momentem „czereśnie”.
Ma to sens?
Ale wiesz, porównywać doświadczenia możemy sobie w nieskończoność. Tylko czy coś z tego wynika? Dobra, są różne gatunki czereśni. No i co z tego?z jednej strony rzeczywiście nie ma nikogo kto kroi chleb, śmieje się, spaceruje z psem a z drugiej strony jest to jednak inny rodzaj nieistnienia granicy niż w doświadczeniu w kuchni
OK. Brzmi to bardzo ładnie i poetycko, i w ogóle. Spróbuj w tym stanie konstruktywnie pracować. Powodzenia.… bez najmniejszego śladu osoby absolutnie, stanie się tym stanem bez-granicy jest odnośnikiem, referencją
Dokładnie. Jest pesel, nazwisko, adres i numer buta. Wszystko umowne. Na potrzeby funkcjonowania w społeczeństwie (co do rzeczywistości, to można by się pewnie spierać). I tyle.jakiś rodzaj umowy i założeń? stworzony do "normalnego funkcjonowania" w rzeczywistości?
A teraz jest? Popatrz uważnie. Bo że nie ma fajerwerków nie oznacza, że coś jest inaczej.w tamtym doświadczeniu nie było żadnego wewnątrz, zewnątrz, osoby, kogoś w środku…
Super, tylko że stany przychodzą i odchodzą, tak samo jak doświadczenia.…nikt nie patrzył bo niby kto? było tylko patrzenie ….
Znasz jakiś permanentny stan??
Czego „się nie widzi”? Co przeszkadza w widzeniu?…a tu się idzie, się patrzy i się nie widzi!!!
Przyjrzyj się – jaka to tam jest historia o tym, że „się nie widzi”?
Co się dzieje w tej historii – konkretnie poproszę.
Bez filozofowania i bez płakania za momentem „czereśnie” bo on nie sprawdzi się jako punkt odniesienia.
Warmly,
Magdalena
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nothing can be known. Everything is to be questioned.
https://youtu.be/_XyaaGZuWfY?si=bvkF-MNoeWBUUFe3
;-)
Magdalena
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nothing can be known. Everything is to be questioned.
https://youtu.be/_XyaaGZuWfY?si=bvkF-MNoeWBUUFe3
;-)
Re: life
cześć Magda,
no dokładnie! żadnego!!! nieustanna zmiana!!!
dziękuję!!!!!
dokładnie! nie jest inaczej tzn jest w znaczeniu nie ma dwóch takich samych doświadczeń, widzeń itp, i jednocześnie nie jest: nie ma tej/tego który /a robi, nie ma kasi żuchowskiej - to konstrukt, to umowa, wszystko jest umowne - od godziny i miejsca urodzenia to przecież takie same określenia np Iława, czy Iława istnieje ? no nie! jest miejsce na Ziemi ale Iława? takie samo słowo, taki sam konstrukt jak kasia żuchowskaBo że nie ma fajerwerków nie oznacza, że coś jest inaczej.
Code: Select all
Znasz jakiś permanentny stan??no i pięknie - nie widzi się - i tu kolejna opowieść - stanu bez oddzielenia w wersji "czereśnie" o rajuuuu!!! no przecież się widzi tylko kurde inaczej !!! jezu jeżuCzego „się nie widzi”? Co przeszkadza w widzeniu?
przywiązanie do wersji "czereśnie" tylko tyle w sumie o rety!!!Co przeszkadza w widzeniu?
no właśnie w zasadzie bardzo krótka widzenie = czereśnie brak czereśni = brak widzenia co za absurd!!! CO ZA ABSURD!!!!jaka to tam jest historia o tym, że „się nie widzi”?
dziękuję!!!!!
Re: life
Cześć Kasia,
No i jak to tam z tymi czereśniami o poranku? ;-)
Jest coś, co nie jest konstruktem?
Napisz coś więcej o tym „widzeniu inaczej”.
Jak to jest widzieć bez przywiązania do wersji „czereśnie”?
No i jak to tam z tymi czereśniami o poranku? ;-)
Tak. Ale nie ma też chyba różnicy w tym, na co się patrzy, chociaż można „widzieć” inaczej?nie jest inaczej tzn jest w znaczeniu nie ma dwóch takich samych doświadczeń
Ha ha ha, a Ziemia? Skoro już o konstruktach rozmawiamy.czy Iława istnieje ? no nie! jest miejsce na Ziemi ale Iława?
Jest coś, co nie jest konstruktem?
Naprawdę? ;-)no przecież się widzi tylko kurde inaczej !!!
Napisz coś więcej o tym „widzeniu inaczej”.
Jak to jest widzieć bez przywiązania do wersji „czereśnie”?
Proszę bardzo, i miłego dnia :-)dziękuję!!!!!
Warmly,
Magdalena
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nothing can be known. Everything is to be questioned.
https://youtu.be/_XyaaGZuWfY?si=bvkF-MNoeWBUUFe3
;-)
Magdalena
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nothing can be known. Everything is to be questioned.
https://youtu.be/_XyaaGZuWfY?si=bvkF-MNoeWBUUFe3
;-)
Re: life
cześć Magda,
słowa język "urzeczywistniają" konstrukt "kasia" i każdy inny tym samym "spotrzegany" przez "kasia", jak np Ziemia, miejsce na Ziemi itp
nazwane - nie
nienazwane - nie wiem czyli konstrukt myślowy
blisko stąd do obłędu który też przecież = konstrukt
nawet nie mogę napisać mam wrażenie no chyba że przyjmiemy że wiemy widzimy ale używamy ale przecież to totalna bzdura! jakie przyjmiemy? jakie wiemy? jakie widzimy? jakie używamy?
jest i tak że się stajesz jednym z czynnością wyszywania, krojenia, patrzenia, bez zauważania upływu czasu, nawet faktu jaka to czynność, bez nazywania jej ani przez moment (!)
jest też tak, że widzisz ze się wyszywa kroi patrzy i nazywasz, "notujesz", etykietujesz choć może inaczej - jest czynność, dzieje się i jest nazwa czynności, myśl o niej jako o takiej, etykietka i kiedy "zauważasz"/am (!)= zostaje zauważone, jakby wiesz/wiem że to tyle i już
jest też i tak, że pamiętasz/am że nie ma kasi żuchowskiej ale sobie idzie
i wiele zmieniających się wariantów
pytanie: co jest?
pytanie = myśl
pojawia się niepokój w brzuchu pojawia się znużenie
ha ha ha ha haNo i jak to tam z tymi czereśniami o poranku? ;-)
nie ma żadnej, znika patrzenieTak. Ale nie ma też chyba różnicy w tym, na co się patrzy, chociaż można „widzieć” inaczej?
słowa język "urzeczywistniają" konstrukt "kasia" i każdy inny tym samym "spotrzegany" przez "kasia", jak np Ziemia, miejsce na Ziemi itp
no właśnie?Jest coś, co nie jest konstruktem?
nazwane - nie
nienazwane - nie wiem czyli konstrukt myślowy
blisko stąd do obłędu który też przecież = konstrukt
nawet nie mogę napisać mam wrażenie no chyba że przyjmiemy że wiemy widzimy ale używamy ale przecież to totalna bzdura! jakie przyjmiemy? jakie wiemy? jakie widzimy? jakie używamy?
przeróżnieNapisz coś więcej o tym „widzeniu inaczej”.
jest i tak że się stajesz jednym z czynnością wyszywania, krojenia, patrzenia, bez zauważania upływu czasu, nawet faktu jaka to czynność, bez nazywania jej ani przez moment (!)
jest też tak, że widzisz ze się wyszywa kroi patrzy i nazywasz, "notujesz", etykietujesz choć może inaczej - jest czynność, dzieje się i jest nazwa czynności, myśl o niej jako o takiej, etykietka i kiedy "zauważasz"/am (!)= zostaje zauważone, jakby wiesz/wiem że to tyle i już
jest też i tak, że pamiętasz/am że nie ma kasi żuchowskiej ale sobie idzie
i wiele zmieniających się wariantów
pytanie: co jest?
pytanie = myśl
pojawia się niepokój w brzuchu pojawia się znużenie
Re: life
Cześć Kasia,
Jakie to uczucie?
W rzeczy samej.słowa język "urzeczywistniają" konstrukt "kasia" i każdy inny tym samym "spotrzegany" przez "kasia", jak np Ziemia, miejsce na Ziemi itp.
No, tu jakby wpada się w króliczą norę (jeżeli pamiętasz Alicję w krainie czarów).nazwane - nie
nienazwane - nie wiem czyli konstrukt myślowy
blisko stąd do obłędu który też przecież = konstrukt
Jakie to uczucie?
… się stajesz jednym z czynnością …
… widzisz ze się wyszywa kroi
Czy ten/ta, który/a się staje/widzi/zauważa/nazywa (albo się nie staje/nie widzi/itd.) jest oddzielony od czynności/stawania się/widzenia/zauważania/nazywania (albo nie) itd.?… "zauważasz"/am (!)= zostaje zauważone
A gdyby tak nie szukać odpowiedzi? Przestać zadawać pytania? Jest taka opcja?pytanie: co jest?
pytanie = myśl
pojawia się niepokój w brzuchu pojawia się znużenie
Warmly,
Magdalena
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nothing can be known. Everything is to be questioned.
https://youtu.be/_XyaaGZuWfY?si=bvkF-MNoeWBUUFe3
;-)
Magdalena
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nothing can be known. Everything is to be questioned.
https://youtu.be/_XyaaGZuWfY?si=bvkF-MNoeWBUUFe3
;-)
Re: life
Cześć Kasia,
Jak leci? Jak tam patrzenie/widzenie?
Pozdr
Jak leci? Jak tam patrzenie/widzenie?
Pozdr
Warmly,
Magdalena
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nothing can be known. Everything is to be questioned.
https://youtu.be/_XyaaGZuWfY?si=bvkF-MNoeWBUUFe3
;-)
Magdalena
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nothing can be known. Everything is to be questioned.
https://youtu.be/_XyaaGZuWfY?si=bvkF-MNoeWBUUFe3
;-)
Re: life
cześć Magda,
jestem, nie mogłam się połączyć ale patrzę :)
taka refleksja/ rozpoznanie przyszło: ta struktura oddzielna istnieje w znaczeniu konstruktu, nie istnieje rzeczywiście, widzenie to tylko zobaczenie że nie jest prawdziwa jakby kwestia tożsamości, identyfikacji z nią, czyli istnieje na potrzeby funkcjonowania ale nie istnieje jako odrębna część, jako coś stałego, ktoś stały
czuję się lekko
dziękuję że jesteś cokolwiek to znaczy
jestem, nie mogłam się połączyć ale patrzę :)
kręcenia się w kółko i jakby nadbudowywania konstruktu kolejnymiNo, tu jakby wpada się w króliczą norę (jeżeli pamiętasz Alicję w krainie czarów).
Jakie to uczucie?
nie, nie jest bo jej/go nie ma jako odrębnego, jest iluzorycznym oddzieleniem wydając się być czasami "częścią obserwującą" a jest jedynie myśleniem o obserwacji w znaczeniu "patrzę", użyteczna strukturaCzy ten/ta, który/a się staje/widzi/zauważa/nazywa (albo się nie staje/nie widzi/itd.) jest oddzielony od czynności/stawania się/widzenia/zauważania/nazywania (albo nie) itd.?
o tak! to najlepsza z opcji! uwalniająca od przymusu wiedzenia czyli tak naprawdę umożliwiająca bycie bez króliczej nory!A gdyby tak nie szukać odpowiedzi? Przestać zadawać pytania? Jest taka opcja?
taka refleksja/ rozpoznanie przyszło: ta struktura oddzielna istnieje w znaczeniu konstruktu, nie istnieje rzeczywiście, widzenie to tylko zobaczenie że nie jest prawdziwa jakby kwestia tożsamości, identyfikacji z nią, czyli istnieje na potrzeby funkcjonowania ale nie istnieje jako odrębna część, jako coś stałego, ktoś stały
czuję się lekko
dziękuję że jesteś cokolwiek to znaczy
Re: life
Cześć Kasia,
Tylko, no nic na to nie poradzę, ale mam wrażenie, że rozmawiam z konstruktem pt. umysł/intelekt pani Kasi. Sama powiedz szczerze – czy to idzie z doświadczenia?
A jak nie, to co stoi na przeszkodzie?
„Refleksja” to nigdy niezamykający gęby gadacz w głowie.
„Rozpoznanie” to coś w stylu momentu z czereśniami. Nie patrzysz, a widzisz. I już.
Widzisz/Czujesz różnicę?
A nie masz czasem wrażenia, że piszesz niby do mnie, to tak naprawdę piszesz sama do siebie? A jak mówisz „dziękuję”, to dziękujesz sama sobie?
Dokładnie. A tu chodzi o to, żeby nie wkręcać się w kolejne konstrukty, tylko trzymać się bezpośredniego doświadczenia.kręcenia się w kółko i jakby nadbudowywania konstruktu kolejnymi
No tak. Oczywiście jest to poprawna odpowiedź na zadane pytanie. ;)nie, nie jest bo jej/go nie ma jako odrębnego, jest iluzorycznym oddzieleniem wydając się być czasami "częścią obserwującą" a jest jedynie myśleniem o obserwacji w znaczeniu "patrzę", użyteczna struktura
Tylko, no nic na to nie poradzę, ale mam wrażenie, że rozmawiam z konstruktem pt. umysł/intelekt pani Kasi. Sama powiedz szczerze – czy to idzie z doświadczenia?
Pewnie, że najlepsza.:-) Ale mnie bardziej chodzi o to, czy jest możliwość, żeby to stało się regularnym doświadczeniem, a nie tylko hipotetyczną opcją.to najlepsza z opcji! uwalniająca od przymusu wiedzenia czyli tak naprawdę umożliwiająca bycie bez króliczej nory!
A jak nie, to co stoi na przeszkodzie?
Kasia, refleksja i rozpoznanie to nie to samo.taka refleksja/ rozpoznanie przyszło…
„Refleksja” to nigdy niezamykający gęby gadacz w głowie.
„Rozpoznanie” to coś w stylu momentu z czereśniami. Nie patrzysz, a widzisz. I już.
Widzisz/Czujesz różnicę?
Tak. Tylko czemu znowu mam wrażenie, że gada do mnie umysł/intelekt?ta struktura oddzielna istnieje w znaczeniu konstruktu, nie istnieje rzeczywiście, widzenie to tylko zobaczenie że nie jest prawdziwa jakby kwestia tożsamości, identyfikacji z nią, czyli istnieje na potrzeby funkcjonowania ale nie istnieje jako odrębna część, jako coś stałego, ktoś stały
Super. :-)czuję się lekko
Nie za ma co. ;-)dziękuję że jesteś cokolwiek to znaczy
A nie masz czasem wrażenia, że piszesz niby do mnie, to tak naprawdę piszesz sama do siebie? A jak mówisz „dziękuję”, to dziękujesz sama sobie?
Warmly,
Magdalena
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nothing can be known. Everything is to be questioned.
https://youtu.be/_XyaaGZuWfY?si=bvkF-MNoeWBUUFe3
;-)
Magdalena
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nothing can be known. Everything is to be questioned.
https://youtu.be/_XyaaGZuWfY?si=bvkF-MNoeWBUUFe3
;-)
Re: life
cześć Magda,
nie wiem, często zdarza mi się że jestem ale wtedy nie ma słów nie ma żadnego gadania, żeby to opisać na scenę wchodzi konstrukt
a przez większość czasu po prostu umysł o tym pamięta, przyjął jako fakt, nie dyskutuje, nie spiera się, nie podważa, nie zaprzecza, uznał że tak jest
co to znaczy regularne doświadczenie? a konkretnie: regularne?
czy blisko tu do wizji czereśniopochodnego stanu non stop? wizji ha ha
no i tak w kółko trochę, prawda?
przy czym to się miesza, trochę jakby przełączały się jakieś tryby
dziękuję zatem
pa ka
i masz dobre wrażenie! jak najbardziej! są momenty doświadczenia jak czereśnie i inne pokrewne - wszystkie zdarzają się po prostu i już ale każda próba opisania to przywoływanie z pamięci, zapisu w umyśle, nie wiem ... przecież nawet to zwyczajne "patrz" jest już jakąś myślą, bo niby kto - co przekierowuje uwagę i patrzy ? i co widzi? ano widzi że nic nie ma bo jak może znaleźć coś czego nie ma, o czym pamięta że nie ma, nawet wie co już oczywiście jest zaprzeczeniemTylko, no nic na to nie poradzę, ale mam wrażenie, że rozmawiam z konstruktem pt. umysł/intelekt pani Kasi. Sama powiedz szczerze – czy to idzie z doświadczenia?
nie wiem, często zdarza mi się że jestem ale wtedy nie ma słów nie ma żadnego gadania, żeby to opisać na scenę wchodzi konstrukt
no właśnie, dokładnie! nie jest to hipotetyczną opcją - zdarza się samożeby to stało się regularnym doświadczeniem, a nie tylko hipotetyczną opcją.
a przez większość czasu po prostu umysł o tym pamięta, przyjął jako fakt, nie dyskutuje, nie spiera się, nie podważa, nie zaprzecza, uznał że tak jest
co to znaczy regularne doświadczenie? a konkretnie: regularne?
czy blisko tu do wizji czereśniopochodnego stanu non stop? wizji ha ha
no i tak w kółko trochę, prawda?
jak najbardziej„Rozpoznanie” to coś w stylu momentu z czereśniami. Nie patrzysz, a widzisz. I już.
Widzisz/Czujesz różnicę?
przy czym to się miesza, trochę jakby przełączały się jakieś tryby
a to akurat jak najbardziej ! i takie to radosne gdy innej mnie dziękujęA nie masz czasem wrażenia, że piszesz niby do mnie, to tak naprawdę piszesz sama do siebie? A jak mówisz „dziękuję”, to dziękujesz sama sobie?
dziękuję zatem
pa ka
Who is online
Users browsing this forum: No registered users and 16 guests

